Co warto wiedzieć przed ścięciem włosów na fryzurę pixie

Co warto wiedzieć przed ścięciem włosów na fryzurę pixie

Pamiętam, jak siedziałam na krześle w salonie kosmetycznym, serce waliło mi jak młot, kiedy moja fryzjerka zbierała moje włosy w kucyk przed pierwszym cięciem. Od lat marzyłam o fryzurze pixie. Przeglądałam setki zdjęć na Pinterest. Kilkakrotnie ćwiczyłam w myślach, jak dokładnie wytłumaczę fryzjerce, czego chcę.

Czego nie zrobiłam? Nie przygotowałam się na to, co nastąpi po drastycznym cięciu.

Nie zrozumcie mnie źle – uwielbiam moje włosy na pixie. Minęły już trzy lata i nie wyobrażam sobie powrotu do długich włosów. Ale było tak wiele rzeczy, które odkryłam dopiero po fakcie i których nikt mi wcześniej nie wspomniał. Ani tutoriale na YouTube, ani artykuły w magazynach, ani nawet moja fryzjerka.

Więc jeśli wahasz się, czy skrócić włosy, albo już umówiłaś się na wizytę, potraktuj to jako szczerą rozmowę, którą chciałabym odbyć, zanim zdecydowałam się na ten krok. To nie są urocze, instagramowe odkrycia. To są prawdziwe, czasem kłopotliwe, okazjonalnie frustrujące prawdy o życiu z włosami pixie.

Moja najlepsza przyjaciółka, Sara, ujęła to perfekcyjnie, kiedy narzekałam jej na jedno z tych doświadczeń kilka tygodni po ścięciu: "Dlaczego nikt o tym nie mówi? To jakby istniał tajny klub dla posiadaczek fryzury pixie, a zasady poznajemy dopiero po dołączeniu."

Cóż, łamię kod. Oto wszystko, o czym chciałabym, aby ktoś mi powiedział.

1. Twoja twarz będzie wydawać się naga przez tygodnie

Nikt nie ostrzegał mnie przed psychologicznym okresem adaptacyjnym. Przez pierwsze dwa tygodnie po ścięciu czułam się naprawdę odsłonięta. Przez całe dorosłe życie miałam włosy okalające moją twarz, a nagle nie było za czym się schować.

Ciągle sięgałam ręką, by odgarnąć włosy za ucho – których już tam nie było. Kiedy zauważałam siebie w odbiciach sklepowych okien, robiłam podwójne spojrzenie, prawie siebie nie rozpoznając. W pracy miałam wrażenie, że wszyscy wpatrują się w moje uszy, żuchwę, szyję. Cechy, na które nigdy wcześniej nie zwracałam uwagi, nagle wydawały się być wystawione na ocenę całego świata.

Mama nie poprawiła sprawy, kiedy powiedziała: „O, teraz naprawdę widać twoją twarz!” Dzięki, mamo. Co dokładnie widziałaś wcześniej?

Dobra wiadomość jest taka, że to uczucie mija. O koło trzeciego tygodnia zaczęłam znowu widzieć swoją prawdziwą twarz, zamiast tylko zauważać brak włosów. Po dwóch miesiącach nie mogłam sobie wyobrazić, że miałabym te wszystkie włosy przeszkadzające mi.

Ale chciałabym, aby ktoś powiedział mi, że ta zmiana to nie tylko fizyczna ale głęboko emocjonalna. Nie tylko zmieniasz fryzurę; zmieniasz sposób, w jaki postrzegasz siebie. Daj sobie czas na ten proces. Nie oceniaj, czy lubisz, czy nienawidzisz cięcia przynajmniej przez miesiąc. Twojemu umysłowi potrzeba czasu, by przyzwyczaić się do nowego odbicia.

2. Będziesz musiała myć włosy znacznie częściej

Byłam szczerze podekscytowana tym aspektem na początku. Krótsze włosy oznaczają mniej czasu na mycie i suszenie, prawda? Teoretycznie tak, ale oto, czego nikt nie wspominał: będziesz to robić dużo częściej.

Z długimi włosami spokojnie rozciągałam mycie na trzy czy cztery dni. Suchy szampon był moim najlepszym przyjacielem. Rozczochrany kok mógł ukryć wiele grzechów.

Z fryzurą pixie? Moje włosy wyglądają na tłuste już na drugi dzień. Czasem już pod koniec pierwszego dnia, jeśli byłam aktywna lub na zewnątrz panowała wilgotność. Nie da się tego ukryć. Nie można ich związać w kucyk. Każdy włos jest widoczny i oceniany.

Moja kuzynka Emma, która nosi krótkie włosy od dekady, śmiała się, kiedy na to narzekałam. „Witaj w klubie. Nie minęło mi więcej niż dwa dni bez mycia włosów od 2015 roku.”

Srebrną linią jest to, że mycie krótkich włosów zajmuje około dwóch minut. Suszenie ich zajmuje kolejne pięć, jeśli używasz suszarki, albo piętnaście minut na naturalne wysychanie, podczas gdy się malujesz. Więc mimo większej częstotliwości, mój całkowity czas poświęcony włosom uległ znacznemu skróceniu.

Przygotuj się mentalnie na zmianę częstotliwości. I zainwestuj w dobry szampon oczyszczający, bo nagromadzenie produktów staje się widoczne bardzo szybko.

3. Bez produktów do stylizacji ani rusz

Przed fryzurą pixie byłam dziewczyną „umyj i idź”. Może trochę ochrony przed gorącem przed suszeniem, małe serum na końcówki. To była całość mojej rutyny pielęgnacyjnej.

Teraz? Mam całą półkę poświęconą produktom do krótkich włosów. Pasta teksturyzująca, pomada, spray z solą morską, proszek dodający objętości i co najmniej trzy różne rodzaje wosku, których nadal nie potrafię w pełni odróżnić.

Oto, czego nikt Ci nie mówi: fryzura pixie bez produktu często wygląda, jakbyś właśnie wstała z łóżka. Albo, co gorsza, jakbyś zapuszczała nieudaną fryzurę. Te „beztrosko cool” fryzury pixie, które widzisz u celebrytów? Wymagały wysiłku. I produktu. Dużo produktu.

Moja fryzjerka w końcu przyznała się podczas mojej trzeciej wizyty, kiedy narzekałam, że moje włosy nie wyglądają jak zdjęcia inspiracyjne. „Te kobiety mają profesjonalnych stylistów i dostęp do produktów, które kosztują więcej niż twoja rata za samochód. Ale możemy się do tego zbliżyć dzięki odpowiednim produktom z drogerii.”

Miała rację. Kiedy nauczyłam się, jak używać produktów teksturyzujących, wszystko się zmieniło. Kluczem jest zaczęcie od mniejszej ilości, niż myślisz, że potrzebujesz — zawsze możesz dodać więcej, ale nie możesz ich usunąć bez ponownego mycia.

Zajęło mi to około dwóch miesięcy, aby odkryć idealną kombinację produktów. Bądź cierpliwa na tej drodze nauki. I może obejrzyj kilka tutoriali na YouTube dotyczących twojej tekstury włosów.

4. Zapuszczanie to osobliwy rodzaj tortury

Pozwól, że opowiem Ci o fazie mulletu. A właściwie nie opowiem, bo wciąż emocjonalnie się po niej leczę.

Kiedy w końcu zdecydowałam się nieco zapuścić fryzurę pixie, naiwnie myślałam, że po prostu będzie stopniowo ładnie rosła. Bardzo się myliłam. Włosy nie rosną równomiernie. Tył rośnie szybciej niż boki. Boki szybciej niż góra. Wyglądasz, jakbyś przegrała walkę z kosiarką.

Mój mąż, chwała mu, próbował być dla mnie wsparciem w tym okresie. „Nie wygląda to aż tak źle,” mówił w tonie, który jasno komunikował, że wygląda to dokładnie tak źle.

Proces zapuszczania zajął mi około osiemnastu miesięcy, by dojść do porządnego boba, i składał się z co najmniej sześciu strzyżeń po drodze, żeby wszystko wyglądało na zamierzone. Każde przycięcie wydawało się być sprzecznością — przecież chciałam zapuszczać — ale bez nich wyglądałabym kompletnie chaotycznie.

Jeśli decydujesz się na fryzurę pixie, zrób to ze świadomością, że może to być długoterminowe zobowiązanie. Decyzja o zapuszczaniu to nie tylko przestanie strzyc włosy. Zaplanuj budżet na regularne „zapuszczające” przycięcia, i może zainwestuj w urocze opaski i spinki na te niezręczne etapy.

Albo zrób to, co w końcu zrobiłam ja: uznałam, że proces zapuszczania jest zbyt irytujący i wróciłam do pixie.

5. Ludzie będą mieć opinie i będą się nimi dzielić

W ciągu 24 godzin od ścięcia włosów na pixie, otrzymałam następujące nieproszone komentarze:

„O! Jesteś taka odważna!” (Za co dokładnie jestem odważna? To tylko włosy, nie wyprawa górska.)

„Nigdy bym tak nie mogła.” (Super, nie pytałam.)

„Czy twój mąż to lubi?” (Dlaczego to w ogóle twój interes?)

„Wyglądasz jak [wstaw celebrytę]!” (Nie wyglądałam jak Halle Berry. Wyglądałam jak ja z krótkimi włosami.)

Moja ciocia dosłownie się zachłysnęła, jak mnie zobaczyła. Zachłysnęła się. Jakbym przyszła z tatuażem na twarzy, a nie fryzurą, którą mają miliony kobiet.

I tutaj dziwna rzecz: komentarze nie ustają. Po trzech latach ludzie wciąż czują się uprawnieni do dzielenia się swoimi myślami na temat moich włosów. Obcy, współpracownicy, dalsi krewni na rodzinnych spotkaniach — każda osoba ma opinię na temat pixie w sposób, w jaki zwyczajnie nie ma na temat innych fryzur.

Opracowałam kilka standardowych odpowiedzi. „Dzięki, też je uwielbiam!” „Tak, jestem z nimi zachwycona!” Po prostu zachowaj pozytywność i nie angażuj się w dziwne dyskusje. Moja przyjaciółka Lisa, która ma swoją pixie od pięciu lat, mówi to perfekcyjnie: „W pewnym momencie po prostu przestajesz to słyszeć. Twoje włosy są dla ciebie, a nie dla ich komentarzy.”

Przygotuj się mentalnie na opinie. Nadchodzą.

6. Zaoszczędzisz na szamponie, ale wszystko wydasz na strzyżenie

Matematyka wydawała się prosta, zanim zrobiłam pixie: mniej włosów równa się mniej produktów równa się więcej oszczędności. I tak, moja butelka szamponu starcza teraz na około trzy razy dłużej.

Ale — i to jest znaczący ale — fryzura pixie wymaga regularnych wizyt u fryzjera co cztery do sześciu tygodni. Co. Cztery. Do. Sześciu. Tygodni. Opuszczenie tego okna czasowego, a twoja urocza pixie staje się bezkształtną kulką, która wymyka się spod kontroli.

W przypadku długich włosów odwiedzałam fryzjera trzy razy w roku. Różnica w rocznych kosztach strzyżenia jest znaczna. Mówimy o potencjalnie setkach dolarów więcej rocznie tylko po to, by zachować świeży kształt.

Moja szwagierka zwróciła na to uwagę, zanim zdecydowałam się na cięcie, a ja to zignorowałam. „Po prostu pójdę do tańszych salonów”, powiedziałam pewnie.

Czytelniczko, nie poszłam do tańszych salonów. Fryzura pixie to nie strzyżenie, na którym warto oszczędzać. Jedno złe cięcie wymaga miesięcy na odrośnięcie. Nauczyłam się tej lekcji na własnej skórze w ramach wizyty w sieciowym salonie bez rezerwacji, którego nazwę przemilczę.

Znajdź stylistę, któremu ufasz, spodziewaj się regularnych wizyt i odpowiednio zaplanuj budżet. Koszt pojedynczego strzyżenia może być niższy, bo jest mniej włosów do obróbki, ale częstotliwość to rekompensuje.

7. Dni z kiepskimi włosami są zupełnie inne

Z długimi włosami dzień, w którym młodajesz się w swojemu włosy, oznaczał zgrabne związanie w kok lub kucyk. Kryzys zażegnany w trzydzieści sekund.

Z fryzurą pixie, dzień złych włosów oznacza, że po prostu… chodzisz z kiepską fryzurą przez cały dzień. Nie da się tego ukryć. Nie ma planu awaryjnego.

Pewnego zimowego poranka obudziłam się z włosami, które jedną stroną były całkowicie przyklepane, a drugą sterczały pod kątem 45 stopni. Żadne ilości wody, produktów ani gorączkowe suszenie nie pomogło. Naprawdę rozważałam zwolnienie się z pracy.

Moja jedenastoletnia córka, jak to dziecko, bezlitośnie szczere, spojrzała na mnie i powiedziała: „Mamo, co się stało?” Poczułam, że chce mi się płakać.

Rozwiązanie, które znalazłam, to trzymanie przyborów do stylizacji w pracy — mały spray teksturyzujący i mały słoiczek pomady zawsze mam w szufladzie biurka. Zainwestowałam także w jedwabne poszewki na poduszki, co nieco pomaga w walce z porannym chaosem.

Czapki również są lepszą opcją, niż mogłoby się wydawać. Bałam się, że czapka zniszczy fryzurę pixie, ale szczerze mówiąc, często poprawia sytuację. Wygląd płaskich, zmiętych włosów po zdjęciu czapki faktycznie pasuje do krótkich włosów w sposób, który nigdy nie pasował przy długich.

8. Twoje uszy i szyja doświadczą pogody jak nigdy wcześniej

To brzmi śmiesznie, dopóki tego nie przeżyjesz. Moja pierwsza zima z fryzurą pixie była odkryciem, ile ochrony zapewniały mi długie włosy na uszy i szyję.

To był luty, szłam do samochodu z zakupami i myślałam, że stracę uszy z powodu odmrożenia. Nigdy wcześniej nie pomyślałam o tym, że wiatr może bezpośrednio uderzać w moje uszy. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że moja szyja, teraz w pełni odsłonięta, będzie czuć się jak kostka lodu.

Mój tata uważał to za niezwykle zabawne, kiedy zadzwoniłam, żeby się poskarżyć. „Witaj w świecie, w którym łysi faceci żyją od zawsze,” powiedział. Trafna uwaga, tato.

Lato przynosi własne wyzwania. Więcej powierzchni do poparzeń słonecznych. Po raz pierwszy w życiu poparzyłam sobie skórę głowy latem po wielkim cięciu – nawet nie pomyślałam, by użyć tam kremu przeciwsłonecznego. Moje uszy również spaliły się więcej razy, niż chciałabym przyznać.

Teraz mam kolekcję zimowych czapek, z której rzeczywiście korzystam, i polubiłam się z nausznikami. Latem używam produktów do włosów z filtrem SPF, aby chronić skórę głowy, i nauczyłam się nakładać filtr przeciwsłoneczny na uszy i tył szyi.

To zmiana, ale da się to zaakceptować.

9. Komplementy od innych kobiet z krótkimi włosami są bezcenne

Oto coś naprawdę cudownego, o czym nikt nie wspomniał: siostrzeństwo.

Istnieje niepisana więź między kobietami z fryzurami pixie. Zwracamy na siebie uwagę. Chwalimy się nawzajem. Jest takie małe kiwnięcie głową uznania, kiedy mijamy się na ulicy, jakbyśmy wszystkie były członkiniami jakiegoś ekskluzywnego klubu.

Otrzymałam więcej szczerych, entuzjastycznych komplementów od przypadkowych kobiet z krótkimi włosami w ciągu ostatnich trzech lat niż wcześniej przez całe życie. W kawiarniach, w kolejce w aptece, w sklepie spożywczym. „Uwielbiam twoją fryzurę” jest prawie zawsze początkiem prawdziwej rozmowy o fryzjerach, produktach czy decyzji o skróceniu włosów.

Moja przyjaciółka Karen, która miała pixie rok przed mną, opowiadała mi o tym zjawisku, a ja jej nie wierzyłam. „Po prostu poczekaj,” powiedziała. „To jak mieć tajny uścisk dłoni.”

Miała rację. Zaledwie w zeszłym miesiącu kobieta zatrzymała mnie w Target, by zapytać, gdzie robię włosy. Rozmawiałyśmy przez piętnaście minut. Wymieniłyśmy się Instagramami. To była najbardziej społeczna interakcja ze nieznajomą, jaką miałam od miesięcy.

To nie znaczy, że mężczyźni nie chwalą krótkiej fryzury – robią to. Ale jest coś wyjątkowego w zachęcie od innych kobiet, które podjęły ten sam krok. To jest weryfikacja. To jest społeczność. To szczerze jeden z najlepszych aspektów posiadania tej fryzury.

10. Może się okazać, że pokochasz to bardziej, niż się spodziewałaś

Weszłam w świat pixie z nadzieją, że mi się spodoba. Przygotowana na możliwość, że będę tego żałować. Czego się nie spodziewałam, to jak bardzo to poczuję jak powrót do siebie.

W ciągu dwóch miesięcy nie mogłam sobie wyobrazić powrotu do długich włosów. Za każdym razem, gdy oglądam stare zdjęcia, myślę sobie: „Kto to jest? To nie wygląda jak ja w ogóle.”

Niespodziewanym bonusem było zwiększenie pewności siebie. Okazało się, że kiedy czujesz, że wyglądasz dobrze, nosisz się inaczej. Mój mąż zauważył to wcześniej, niż ja. „Wydajesz się lżejsza,” powiedział pewnego wieczoru, sześć tygodni po cięciu. „Nie tylko twoja głowa — jakby, całe twoje energia.”

On zazwyczaj nie jest skłonny do sentymentalnych spostrzeżeń, więc wiedziałam, że mówi poważnie.

Moja mama, pomimo swojej początkowej reakcji „Widać twoją twarz”, niedawno przyznała, że uważa pixie za najlepszą fryzurę, jaką kiedykolwiek miałam. Od osoby, która regularnie wspomina, jak dobrze wyglądałam z długimi włosami w wieku pięciu lat, to była najwyższa pochwała.

Praktyczne korzyści są świetne — szybkie formowanie, ćwiczenie bez spoconego kucyka, nigdy nie wplątują się włosy w okno samochodu lub pas bezpieczeństwa. Ale prawdziwa korzyść jest trudniejsza do kwantyfikacji. To po prostu czuje się dobrze.

Nie każda ma takie doświadczenie i to w porządku. Niektóre osoby próbują pixie i naprawdę wolą długie włosy. Ale jeśli siedzisz na płocie, bo boisz się, że będziesz tego żałować? Możesz być zaskoczona.

Ostateczne myśli

Zrobienie fryzury pixie było jedną z najlepszych decyzji, jakie podjęłam dla siebie. To była również decyzja, która przyszła z krzywą uczenia się, której nikt mi właściwie nie wytłumaczył.

Gdybym mogła cofnąć czas i porozmawiać z przed-pixie mną, nie próbowałabym jej od tego odwodzić. Po prostu powiedziałabym jej, żeby lepiej się przygotowała. Kup produkty do stylizacji zawczasu. Planuj budżet na częstsze strzyżenie. Zainwestuj w dobrą zimową czapkę. Przygotuj odpowiedzi na niechciane opinie. I co najważniejsze: daj sobie czas na przystosowanie się, zanim zdecydujesz, jak się z tym czujesz.

Twoje włosy odrosną, jeśli będziesz ich żałować — na tym polega piękno włosów. Ale jest spora szansa, że nie będziesz tego chcieć.

Do wszystkich rozważających drastyczne cięcie: kibicuję wam. Witamy w klubie. Mamy opinie na temat pomady, wiecznie krótkie paznokcie od stylizacji i głębokie uznanie dla jedwabnych poszewek na poduszki.

Do zobaczenia. Będę tą, która uśmiechnie się do ciebie ze znajomym pokiwaniem głową w kolejce do kawiarni.